Z rana pogoda wyglądała niepewnie, jednak koło południa zobaczyłem promyk słońca i to wystarczyło, wyciągnąłem krosika i w drogę, zajechałem do rożnowic, niby nie daleko ale podjazdy dały w kość, na jutro przewiduje zakwasy :D Ale pogoda wymarzona, tylko jeszcze kilka stopni cieplej i można śmigać :)
Na początek kilometr po płaskim asfalciku by potem ostro skręcic pod górkę i po około 2km jazdy jestem na Nosalu (365mnp). Brak kondycji daje o sobie znac, pierwszy podjazd a ja już zipie jak po setce ;) Następnie spokojnie jadę "szczytami" po wąziutkiej asfaltówce, towarzyszy mi widok na tatry :) Az się nie chciało wraca do doliny. Po zjeździe do Rzepiennika Biskupiego mały odpoczynek i wracam doliną do domu. Rowerek się spisuje świetnie muszę tylko trochę podregulowac przerzutki.