Promieniowanie radioaktywne z Japonii spowodowało nagłą ewolucję leśnych mrówek. Otóż budują już obronne piramidy! Niedługą przejmą kontrolę nad światem !
Dziś jazda po okolicznej Nosalowej, podjazdy i zjazdy z każdej możliwej strony. Poznałem wiele nowych fajnych ścieżek i dróżek. Kilometrów malutko za to mocno owocne. Tak niedaleko a już miejscami czuć klimaty beskidzkie.Jak dobrze mieszkać na pogórzu :)
Testowałem wyremontowanego arkusa. Ogólnie nie jest źle, jeszcze tylko kilka drobiazgów takich jak wycentrowanie przedniego kółka i będzie git. Na slickach 1,75 to jednak szybsza jazda po asfalcie niż na terenowych schwalbe.
PS Nawet nie wiedziałem a stuknęło mi właśnie 1000km w tym sezonie ;)
Wyrobiłem się w miarę szybko ze święceniem jajek i myciem blaszaka więc zostało trochę czasu na rower. Miałem ochotę pojeździć w terenie więc bez zastanowienia wybór padł na Brzankę. Niedaleko, ciekawie, dużo możliwości podjazdów i zjazdów. Najpierw na Nosalową skąd kawałek żółtym szlakiem rowerowym, po czym odbijam w skrót i podjeżdżam czarnym pod klasztor redemptorystów. Krótki odpoczynek i dalej na brzankę grzbietem pogórza. Cisza i spokój w lasach. Tylko koło wieży widokowej kilka osób. Próbując zjechać ze szczytu trudniejszą ścieżką ewakuacja przez kierownice i pokrzywiłem pedała. Jak tak dalej pójdzie to długo nie wytrzymają chociaż kupione nowe w tym roku. Powrót żółtym szlakiem, przez wieczną jesień. Jest tam kilka odcinków co jeszcze nigdy nie udało mi się zjechać. Boję się zjeżdżać po czymś bardzo stromym gdy nie widać co jest pod spodem a na wierzchu mieszanka liści, kijków i kamieni po same ośki ;)
Aby mieć wolny piątek musiałem odrobić godzinki. Takim to sposobem druga zmiana przedłużyła mi się do 3 nad ranem. Nie byłem na to przygotowany i trochę zmarzłem w ręce bo było tylko 2 stopnie i mokre zimne powietrze.
Czas się ostro wsiąść za magisterkę i projekty zaliczeniowe, także niestety teraz rower to pewnie tyle co do pracy. Zamontowałem dziś nowe linki i pancerze w Arkusie, co go odnawiam żeby służył jako taxi do pracy :) Kupie jeszcze oponki i niedługo będzie mógł śmigać :D
Tak się złożyło że cały tydzień nie jeździłem na rowerze a w weekend jadę na studia i ani tyle nie będę mieć czasu. Także dziś po pracy szybciutko na chwilkę na rower na ile mi czas pozwolił.
Niedziela zapowiadała się wolna jednak pogoda taka sobie. Zjazdłem obiad i dopadła mnie myśl że jednak nie mogę zmarnować niedzieli przed kompem :D Szybki rzut oka na mapę oraz mapkę skrzynek z GC i ruszam wprost pod silny wiatr :D Cel to baszta w Czchowie. Ogólnie wycieczka spoko jednak wiatr dawał o sobie znać. Trasa w skrócie:Golanka>Gromnik>Brzozowa>Faściszowa>Zakliczyn>Wesołów>Piski Dróżków>Czchów>Jurków>Melsztyn>Zakliczyn>Gromnik>Golanka
Kesz znaleziony bezproblemowo. Zdjęcie kiepskiej jakości bo jechałem na lekko bez aparatu tylko z komórką.
Dziś powrót z pracy w mega wietrzysku, miejscami przy bocznych podmuchach potrafiło przestawić z metr, jak miałem pod wiatr to walka o utrzymanie się na rowerze i ledwo jechałem. Ostatnie 2kmy z wiatrem, na leciutko ponad 35 km/h :)
Zapowiadała się wolna sobota, więc niewiele myśląc porobiłem wszystko co musiałem w piątek i pobudka w sobotę o 6:30. Małe śniadanko i w drogę! W planie na dziś Maślana Góra.
W ubiegłym roku miałem cichą nadzieję tam się wdrapać, ale tak zeszło że nie dałem rady. Za to dzisiaj nadrobiłem zaległości. W ogóle tak jakoś wyszła mi rekordowa sobota. Najwyżej wjechałem, życiówka kmów, na pewno najwięcej podjazdów w ciągu dnia chociaż tego nie mam jak mierzyć no i prawdopodobnie najwięcej czasu w siodełku. Ale jak zwykle w Gorlicach kiepskie jedzonko ;) Znalazłem tam dziś inną pizzerię, zamówiłem na ostro z szynką, pieczarkami i innymi dodatkami. W miarę smaczna, cieplutka tylko że znalazłem w niej pokaźnych rozmiarów kawałek…. mortadeli O.o. Ja nie wiem może u nich to jest szynka ;P Po zjeździe z Maślanej pojechałem jeszcze asfalcikiem w Beskid niski. Do Sękowej i kawałek dalej do Ropicy Górnej poszukać keszy. Powrót sobie zafundowałem znowu przez górki. Trochę chyba przesadziłem bo pod ostatnie podjazdy to już ledwo kręciłem :P No ale w sumie dziś dorzuciłem ładnych kilka pagórków do mojej kolekcji: Maślana Góra – 753 m n.p.m. Zielona Góra – 690 m n.p.m. Jelenia Góra – 684 m n.p.m. Bucze – 585 m n.p.m. Najwięcej rowerzystów spotkałem w Beskidzie Niskim, bardzo fajne tam tereny żeby pojeździć, muszę częściej się wybierać w tamte strony.