Kilka ładnych kilometrów zrobiłem na stację benzynową żeby dopompować powietrza bo nie mam tutaj żadnych rowerowych narzędzi ani sprzętu. Przy okazji znalazłem kilka skrzynek GC. Tuż pod domem przebiegała trasa maratonu biegowego, kibicowaliśmy przez okno ;) Można tutaj znaleźć masę rowerowych akcentów.
Wybrałem się pozbierać trochę winogrona na szampana we Francji a dokładniej to właśnie w Szampanii. Korzystając z okazji pokeszowałem trochę po mieście. Niestety na piechotkę bo nie było skąd roweru załatwić. Bardzo piękny rejon i fajne miasto - Reims. Chciałoby się powiedzieć że pierwsze zdjęcie sam robiłem, ale to tylko zdjęcie zdjęcia. W parku była bardzo ciekawa wystawa o pszczelarstwie, zdjęcia z całego świata, spędziłem tam dużo czasu na oglądaniu tej wystawy.
W mieście można zobaczyć między innymi katedrę Notre Dame. Nie wiedziałem czy to ta słynna katedra, po poszepraniu okazało się, że katedr Notre Dame jest co najmniej kilkanaście a ta najsłynniejsza jest w Paryżu. Chociaż te w Reims wydaje mi się być nawet ładniejsza.
Region słynie z produkcji szampana, w ogóle to stąd się wywodzi szampan jak sama nazwa wskazuje - Champagne. Nie wiem czy określenie - winiarnia - jest dobre jeśli się produkuje szampana a nie wino, ale właśnie jedną z nich odwiedziłem. Wygląda bardziej niż zamek czy pałac niż zakład produkcyjny.
Kilka dni pracowałem w pobliżu linii kolejowej TGV. Przejeżdżający pociąg robi wrażenie, odgłos bardziej jak od odrzutowca niż pociągu. Niestety nie miałem okazji przejechać się tym cackiem.
Biorąc pod uwage jak jeżdża francuzi to naprawdę cud, że sie ten maluszek uchował. Tam stuknięcie kogoś przy parkowaniu to normalka, po to w końcu są zderzaki! Najbardziej jednak podobały mi się małe miasteczka, gdzieś na wzgórzach pośród niekończących sie winnic.
Koniec wycieczek asfaltowych, przełożyłem spowrotem oponki na terenowe także czas pojeździć po lasach. Na przywitanie jakże by inacze ja knie Brzanka a potem odrazu Ostry Kamien i Gilowa Góra. Kilka skrzynek GC znalezionych w tych rejonach i powrót standardowo przez Cisie, po drodze mijając trasę tegorocznych mistrzostw polski MTB w Lubaszowej. Musze tam podjechać i pojeździć po tych ścieżkach więcej.
Burza przeszła obok domu, także tylko trochę pokropiło. Ale już kilka kilometrów od domu droga mokra. Tak samo w lasach pełno wody i błotka. Na szczęście udało się między chmurami i mnie nie złapał deszcz, a powietrze jak to po burzy bardzo rześkie to fajnie się jeździło. Dziś 5 keszy w moim ulubionym rejonie, w tym 3 FTFy. Dodatkowo darmowe spa z maseczkami błotnymi, ekstra :D
Co prawda sezon na borówki już dawno się skończył ale wyskoczyłem sobie na wielką borówe, mianowicie na wychodnie skalna w Żurower. Jest to bardzo okazała skała na której poprowadzono kilka dróg wspinaczkowych, naprawdę są ciekawe odcinki. Trasa trochę na około bo najpierw spod domu na cisie, potem przez Lubaszowa do Tuchowa. Tutaj chwila przerwy na pozałatwianie kilku spraw i dalej pod stromy podjazd ulicą Partyzantów. Na tamtym wzgórzu pierwsza skrzynka GC - na cmentarzu wojskowym, znaleziona dość sprawnie. Potem zjeżdżam do Uniszowej i jae dalej do Ryglic. Z Ryglic podjazd pod Gilową Górę i przebijam się na drugą stronę pasma brzanki do Żurowej. Tutaj przystanek przy skałach "Borówką", znaleziona kolejna skrzynka i zwiedzone po raz kolejny fajne skały, trze baby kiedyś popróbować się tutaj powspinać. Potem do Olszyn gdzie dwie kolejne skrzyneczki a następnie do domu przez Rzepiennik Suchy.