Podsumowanie 2014 roku.
Środa, 31 grudnia 2014
· Komentarze(0)
Kategoria Podsumowania
Spóźnione o "tylko" miesiąc małe podsumowanie minionego roku. Ten rok to była wielka niespodzianka, nie wiedziałem jak się to wszystko potoczy i ile będę mieć czasu na jazdę. Jak się okazało była to bardzo pozytywna niespodzianka. Początkiem roku zima zapomniała o Polsce dlatego już w styczniu trochę pojeździłem, między innymi na Jamną i Brzankę.W tym roku bardzo ciągnęło mnie w lasy i górki. To chyba rekordowy rok pod względem ilości wyjazdów na Brzankę i jej okolice. Co mnie bardzo cieszy, przejechałem w tym roku mniej kilometrów niż w ostatnich latach ale za to wyjazdy były ciekawsze, dużo terenu i przewyższeń. Zawitałem w nowe miejsca takie jak kolejne pagórki w Górach Grybowskich czy Beskidzie Sądeckim. W czerwcu z powodu wyjazdu nie jeździłem w ogóle, przerwa trwała w sumie prawie 2 miesiące. Wznowiłem jazdę dopiero pod koniec lipca. Był to największy minus tego roku, który powetowałem sobie w sierpniu. Mianowicie mimo braku fizycznego przygotowania pojechałem na wyprawę w Alpy. Wycieczka ta, to spełnienie jednych z moich marzeń, mimo że nie było łatwo to wspominam ją teraz bardzo dobrze. Pobiłem też wtedy mój dotychczasowy rekord wysokości wjechanej na rowerze, który teraz wynosi 2571m n.p.m. i pewnie długo pozostanie na tym poziomie. Po powrocie z Alp trochę odpocząłem i spróbowałem swoich sił w pobiciu dystansu przejechanego w jeden dzień. Dzięki wycieczce do Sandomierza wynosi on teraz 331,10 km. We wrześniu znowu wyjechałem i tym samym mniej jeździłem. W październiku zacząłem pracę w Holandii i mimo braku roweru coś staram się zwiedzać w "ojczyźnie rowerów", ale jeśli zawitam tam na dłużej to na pewno muszę sobie sprawić jakiegoś rumaka. Jak widać ten rok był całkiem inny niż wcześniejsze głównie z powodu braku stałej pracy w Polsce a wyjazdach zarobkowych za granicę. Ale dzięki temu pojechałem np. w Alpy. A jaki będzie następny rok ? To znowu zagadka , szykują się kolejne duże zmiany w moim życiu i nie wiem jak to będzie wyglądało tak naprawdę. Jedno jest pewne, całkiem z rowerka na pewno nie zrezygnuję.
Wracając do postawionych sobie celów na ten rok:1.Całkowity dystans minimum 3 tysiące km
2.Pobicie rekordu dystansu dziennego ( aktualnie 203,4 km)
3.Pobicie rekordowej wysokości wjechanej rowerem (aktualnie Radziejowa 1266m n.p.m.)
4. Najwięcej kilometrów w godzinę ( aktualnie to nawet nie wiem ;P)
Ad. 1 - Udało się przejechać 3473 km,
Ad. 2 - Wycieczka do Sandomierza to 331,1 w jeden dzień,
Ad. 3- Zawitałem na Edelweissespitze na wysokość 2571m n.p.m.
Ad. 4 - Tak zleciało że nawet zapomniałem o tym punkcie ;)
Nowe górki i przełęcze na które udało się wjechać:
(kilka ich jest ale sprawdzę dopiero jak wrócę do domu, bo muszę po przeglądać mapy)
Cele na 2015 rok:
W tym roku stawiam sobie tylko jeden cel - jeździć jak najwięcej i mieć z tego jak najwięcej frajdy.
Pozdrawiam.

Hofburg, siedziba cesarzy a ja sie pcham z rowerem ;)© Krasu









