Dzisiaj test jazdy za numerami skrzyżowań z atlasu rowerowego. Ogólnie system się sprawdził, jednak trzeba brać pod uwagę że system ciągle się rozwija i pomimo kupionego niedawno atlasu nie było na nim kilku punktów. Do Tholen znaną drogą a potem bulwarem nadmorskim, chociaż to kanał a nie otwarte morze. Ale jak to zawsze od morza wiało niemiłosiernie. Jazda wymagająca jak w górach chociaż po płaskim. Jest tam nawet poprowadzona tematyczna ścieżka rowerowa pod silny wiatr.
Przyszedł weekend z ładną pogodą więc naturalnym odruchem była wycieczka rowerowa. Dziś zapuściłem się w okolice parku czy też rezerwatu przyrody na pograniczu holenderko-belgijskim pod zagadkową nazwą Park de Zoom-Kalmthoutse Heide. Jak się okazało są to bardzo fajne, zielone tereny. Jedyny problem to taki że są to tak naprawdę tereny wydmowe, co za tym idzie jest bardzo dużo piasku co nie sprzyja wycieczką rowerowym. Tym bardziej na rowerze z takimi cienkimi oponami. Nie obyło się więc bez prowadzenia. Teren parku jest dość rozległy jak na małą Holandię. Dodatkowo tereny o ścisłej ochronie są ogrodzone drutem kolczastym i nie można tam wjechać, tylko chodzić szlakami pieszymi. Tak, w Holandii też są miejsca gdzie o dziwo nie można wjeżdżać rowerem. Dlatego chciałbym kiedyś wrócić tutaj na piechotę. Po drodze do rezerwatu wyhaczyłem w sklepie polską czekoladę! I jeśli się nie mylę to tańszą niż w Polsce, bo kosztowała 1,75 euro za 290gram....
Wróciłem przez Belgię, zahaczając o sklep gdzie znalazłem chleb podobny do polskiego. Pieczywo tutaj jest po prostu okropne. Jak wracam do Polski to najbardziej smakuje mi "suchy" chleb czy bułki. Czasami jem też tureckie placki drożdżowe, które nawet mi smakują a nie są takie nadmuchane jak tutejsze bułki czy chleb.
W sumie do dwie wizyty w Hermesie plus powrót koło basenu. Szprychy kupione, rower naprawiony :D W Holandii funkcjonuje ciekawy system nawigacji po drogach rowerowych. O ile tych w miastach jest na pęczki więc nie są zbytnio oznaczone, to te za miastami są bardzo ciekawie zrobione. Mianowicie numerowane są skrzyżowania ścieżek rowerowych. Tabliczki wskazują zawsze na numer skrzyżowania i czasami dodatkowo nazwy miast, parków itp. Dzieki temu mając mape rowerową możemy nawigować się po numerach skrzyżowań, także do nawigacji wystarczy kawałek papieru z zapisnaymi po kolei numerami skrzyżowań. Jest to spójny system w całej Holandii. Dodatkowo funkcjonują dłuższe trasy rowerowe oznaczane osobnymi tabliczkami, wtedy już nie potrzeba nic jesli jedziemy takim znaczonym szlakiem, nawet i w około państwa. Na zdjęciu taki właśnie zestaw z tutejszego lidla.
Do sklepu do siedlisk aby kupić klucz do szprych, bo swój gdzieś zapodziałem a muszę koło w holendrze wycentrować. Po takim czasie wsiadłem na Krosa to aż dziwne, ale już ciagło w teren i górki że hoho a tu brak czasu.