Po obiedzie skoczyłem na małą przejażdżkę, bardzo fajna pogoda tylko trochę wiało zimnym wiatrem. Do tego coś mi się licznik s przestawiał podczas jazdy i statystyki przybliżone.
Już ponad tydzień nie jeździłem, niestety ale nie do końca było jak bo byłem chory, do tego przygotowywałem się na spacerek na Rysy, gdy złapało mnie gardełko. Dlatego też chciałem wydobrzeć przed ubiegłym weekendem i nie jeździłem. Niestety nie udało się, koniec końców na Rysy poszedłem ale trochę schorowany i załatwiłem się już całkiem ;) Ale warto było, przeżycie i widoki niezapomniane, szkoda tylko że nie bardzo jest tam jak wjechać na rowerku :P W niedziele nie mogłem wcale mówić ;P Powoli wyzdrowiałem i myśle że jak pogoda pozwoli to jutro wracam na rower! Poniżej kilka fotek z wycieczki na Rysy, więcej tutaj.
Krótka wycieczka w piękne okoliczne tereny. W lesie spotkałem zagubionego i lekko podpitego grzybiarza, wyprowadziłem go na szlak w kierunku cywilizacji ;)
Wracając z pracy uwierzyłem w te wszystkie opowieści o makrokeszach, zobaczyłem jakąś dziewuszkę z "fulem" co się jej złożył jak składak, po prostu masarka.
Skończyłem dziś prace troszkę wcześniej to sobie pojeździłem tu i tam. Zapomniałem przedniego światła i wracałem w nocy po ciemku a dziś księżyca zero więc miejscami było hardkorowo :P Zjeżdżając na partyzantów w Tuchowie pobiłem swój rekord prędkości, jako że nie pedałowałem za mocno to jest tam potencjał na więcej :D