Wybraliśmy się z kuzynem na zdobywanie Słowacji. Oczywiście nie mogło zabraknąć na trasie Bardejova, mojej ulubionej miejscówki na Słowacji. Wyjechaliśmy koło 8:30, z początku pogoda niepewna, trochę kropiło. Koniec końców nie zmokliśmy tego dnia ani razu. Trasa przez Gorlice, Konieczna do Bardejova, po czym powrót przez Leluchów, Muszynę i Krynicę. Najgorszy był podjazd przed Leluchowem, zaczęło dogrzewać niemiłosiernie do tego mały kryzys po przebytej już setce i ledwo co wyciągnęliśmy pod ta przełęcz. W Muszynie postój na pizze, fatalna, ciasto grubości w porywach do 3mm i prawie nic dodatków, bleee ;P W Krynicy postój w kolejce po lody z 20 minut :P Ale lody warte zachodu, jedne z najlepszych na świecie ;) O dziwo ostatnie 60km się jechało bardzo dobrze, myślałem że będę "zdychać" a tu nowe siły przyszły i się mknęło po 30 :) Wycieczka bardzo udana, nowa życiówka po góreczkach.