Gleba
Czwartek, 17 czerwca 2010
· Komentarze(0)
Kategoria Krótkie Wycieczki, Pogórza
No i stało się, pierwsza gleba nie licząc tych z lat szkolnych :) Pogoda wymarzona na rowerek, słonko, nie za upalnie. Miałem do odebrania od Madzi mapki, także postanowiłem pojechać po nie wcześniej przed pracą. Wybrałem oczywiście drogę na około przez górki. W Chojniku skręciłem nie tak jak zawsze, tylko w drużkę dalej bo nigdy tamtędy nie jechałem i musiałem tą ścieżkę sprawdzić. Początkowo wąski asfalcik, który później zanikł a zostało droga szutrowa. Trochę podjazdu, to znowu po równym aż w końcu widzę ostry zjazd. Droga chyba świeżo nasypana żwirem bo niemiłosiernie się koła kopały. W pewnym momencie zjazd się zrobił naprawdę stromy, trochę hamowałem ale to niewiele dawało na takiej nawierzchni, aż tu nagle koło ugrzęzło mi w żwirze, jakaś zasypana dziura czy cuś, no i poleciałem ładnie przez kierownice. Zdążyłem w powietrzu się obrócić trochę bokiem, także twarz mam całą :) Zaorałem trochę żwiru, niestety akurat nie jechałem w rękawiczkach i zdarłem trochę skóry na dłoni, do tego cały bok tak po troszku pościerany. Pierwsza myśl po glebie to czy jestem cały, ale w sumie ok wszystkim mogę ruszać i nic aż tak nie boli. Po czym myśl że pewnie z rowerkiem nie bardzo, aż boje się wstać i sprawdzić, robię pierw zdjęcie po czym podchodzę do rowerka.

Kierownica przekrzywiona, na szczęście tylko się skręciła a nie skrzywiła, siodełko mi trochę obdarło, teraz już wiem na czym siedzę :D

Porysowała się przerzutka, na szczęście się nie urwała i pracowała dalej. Opatrzyłem na szybko zadrapania, znalazłem w apteczkę coś do odkażania i jakieś lepce. Następnie wyprostowałem kierownice i sprawdziłem czy się da jechać. Wyglądało wszystko w miarę ok, wiec się zapakowałem i dalej w drogę. Po dojeździe do Madzi, zostałem profesjonalnie odkażony i opatrzony :D Chwila wytchnienia i pojechałem normalnie do pracy, trochę usyfiony ale co tam :P
A tu po drodze panorama Tarnowa. Niestety nie miałem ze sobą aparatu tylko komórkę [ może i dobrze bo mógłby się uszkodzić :P ]

Kierownica przekrzywiona, na szczęście tylko się skręciła a nie skrzywiła, siodełko mi trochę obdarło, teraz już wiem na czym siedzę :D

Porysowała się przerzutka, na szczęście się nie urwała i pracowała dalej. Opatrzyłem na szybko zadrapania, znalazłem w apteczkę coś do odkażania i jakieś lepce. Następnie wyprostowałem kierownice i sprawdziłem czy się da jechać. Wyglądało wszystko w miarę ok, wiec się zapakowałem i dalej w drogę. Po dojeździe do Madzi, zostałem profesjonalnie odkażony i opatrzony :D Chwila wytchnienia i pojechałem normalnie do pracy, trochę usyfiony ale co tam :P
A tu po drodze panorama Tarnowa. Niestety nie miałem ze sobą aparatu tylko komórkę [ może i dobrze bo mógłby się uszkodzić :P ]





