Gleba.

Wtorek, 15 lutego 2011 · Komentarze(2)
Wybrałem się do skamieniałego zrobić Earthcache. Rower mam jeszcze nie skręcony bo nie mam klucza do HT II, więc na pożyczonym od braciaka. Wszystko ładnie pięknie aż tu kilka km przed domem, jadąc suchutkim asfaltem nagle droga mocno opada w dół w las. Na dodatek od północnej strony, więc caluśka pokryta jeszcze lodem, na dodatek wyślizganym przez samochody bo tam naprawdę stromo. Niestety droga opada tak nieładnie że zauważam to jakieś 2 metry przed, hample na całego jednak to nie mój rower i jedynie lekko zwalnia a nie zatrzymuje się. Próbuję ratować sytuację zjeżdżając na pobocze, bo tam widzę śnieg a nie lód, jednak jest już za późno. Ląduję na szczęście już nie na asfalcie a na ziemi w rowie. Za późno puściłem kierownicę, nadgarstki mi powykręcało trochę i przeharowałem nogę. Lewy pobolał i przestał, prawy zabandażowany bo ciągle boli :/ Kilka dni zapowiada się więc nierowerowo a ja akurat mam urlop.... Ehhh no ale co zrobić.

Poniżej zdjęcie zrobione w rezrewacie, na szczycie skałki z krzyżem.
Panorama Ciężkowic. © Krasu

Komentarze (2)

No właśnie problem w tym że tam jest z 300 metrów w dół i nie było szans tego zjechać, a przy takiej stromiźmie miałbym strasznie dużą prędkość bo hamowania na lodzie to nie ma w ogóle jak się ma opony letnie ;)

krasu 18:00 środa, 16 lutego 2011

W takich sytuacjach lepiej nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów :)
Ale każdy upadek uczy żeby bardziej uważać :)

kkkrajek18-remov 17:12 środa, 16 lutego 2011
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa ettch

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]