Po pracy rowerkiem przez Karwodrze, Łękawkę do Tarnowa pozałatwiać kilka spraw. Potem przez całe miasto nad Dunajec. Następnie czerownym szlakiem wzdłuż dunajca. Małą przerwa na ochłodę i odpoczynek, nastepnie dalej niebieskim rowerowym do Janowic. Skręt na Siemiechów gdzie odpoczynek pod sklepem i potem prosto do domu. Chyba najcieplejszy piątek w tym roku, na liczniku 34 stopnie Celcjusza. Dawno się tak nie zmęczyłem, ten upał jest jednak wycieńczający.
Dziś jadąc do pracy po drodze długi korek a na końcu niego... wypadek. Motocyklista na czołówkę z osobowym, motycykliste wyrzuciło w powietrze i spadł kilkadziesiąt metrów dalej, motor odbiło spowrotem także prędkość musiał mieć dość dużą jak na teren zabudowany. Nie wiem czy przeżył bo różnie ludzie mówili. Dobrze że pojechałem jednak rowerem a nie autem nie musiałem przynajmniej w korku stać.