Ale tylko w jedną strone, zostawiłem rower w pracy bo jak wychodziłem to była sraszna burza, także wróciłem na raty z Mirkiem, busem, stopem i piechpotką ;)
Po pracy wybrałem się poplątać w okolice Ciężkowic oraz do Staszkówki na cmentarz z mieczami. Ukryta tam jest skrytka magnetyczna na jednym z mieczy, niestety wyszedłem tylko na ten co były uchwyty, nie przeskakiwałem na ten drugi bo wiało i było ciut niebezpiecznie bo jakby nie było to jest wysoko ;P Kmy do pracy i popołudniowa wycieczka.
Wciągnął mnie ten geocaching i poplątałem się dziś troszkę za keszami, 3 odnalezione na więcej nie starczyło czasu. Przy okazji pojeździłem po brzance :)
Czytając kogoś blog, już nie pamiętaj czyj, natknąłem się na wzmiankę o geocachingu. Bardzo mnie to zainteresowało, postanowiłem więc wyruszy na poszukiwanie swoich pierwszych skarbów :D Zlokalizowałem online 3 takie miejsca w skamieniałym miasteczku w Ciężkowicach. Niestety w sobotę był za duży ruch turystyczny żeby podjąć próbę szukania. Do tego nie mam saperki a skarby zakopane ;) Także pokręciłem się trochę tylko po skamieniałym. Natomiast wieczorkiem wybrałem się z Madzią do Piekiełka, do Diablego Kamienia i tam znalazłem swój pierwszy cache :) Chwile się nachodziliśmy zanim znaleźliśmy w ogóle ten kamień, gdy go znaleźliśmy już się ściemniało, ale udało się znaleźć skarb :)
W nocy przechodziły burze wiec podjechałem z powrotem kawałek autem do chojnika, po czym spadł mi łańcuch i się przy klinował, więc mi zeszło chwile go założyć, to prawie się wtedy rozlało :P