Powrót przez Burzyn, Lubaszow,ą Zabiele aby zahaczyć o mechanika. Niestety na razie nic nie ruszyli jeszcze przy tym rozrządzie, ale ma być gotowe na weekend.
Wróciłem do dojazdów do pracy na rowerku... niestety, pierwszy raz a już 2 stresujące sytuacje. Koleś wyprzedzający na czołówkę oraz z kolegą z pracy nie zrozumieliśmy się, mało co by mi nie zrobił garażu z dupy :D Dziś krosikowi stuknęło 4 tys km.
Standardowo plus pechowo. Całe przedpołudnie ładna pogoda, jadę do pracy zaczyna mżyć, jestem z kilometr od celu ulewa :/ zaniesione wszędzie do tego nie miałem zbytnio czasu żeby przeczekać i się nie spóźnić wiec dojechałem i trochę mi się zmokło. Po jakiejś godzince ładnie się przejaśniło i potem pięknie wypogodziło. Powrót przy księżycu i gwiazdach z pięknymi mgłami koło rzeki. Widoczki nocne miodzio.
Brak czasu na jakąkolwiek inna jazdę niż dojazd do pracy, ponieważ pracuję po 10godzin i do tego mam projekty do roboty na studia. W weekendy za to jadę na uczelnie i kółko się zamyka. Aż szkoda takiej jesieni...