Rano przyjemnie, powrót w upale i strasznych dusznościach. W Tuchowie przez most ruch wahadłowy, jak to dobrze ominąć sobie kilkukilometrowy koreczek :D
S powrotem przemokłem. W tym maju nie było ani jednego dnia bez deszczu, po prostu masakra :/ Oby czerwiec to zrekompensował, chodź początek już nie za fajny :/
Udał osie nie zmokną w piątek do pracy, ledwo :D Dziś w końcu zszedłem poniżej 20min na mojej pętelce, chodź na podjeździe byłem bliski zrezygnowania :P Wciąż za mokro na jazdę w terenie :/
Wstaje rano, wyglądam przez okienko a tu cieplutko strasznie. No to zjadam śniadanie i jadę do pracy rowerkiem, niestety gdzieś w połowie trasy łapie mnie nasilający się deszcz i zajeżdżam przemoczony. Na szczęście przebieram się zawsze w pracy, a mokre ciuchu susze w komorze do suszenia znaków drogowych :D W dzień piękna pogoda a przed 3 burza.... Czekam z pół godzinki aż coś zelży i z przerwami pod przystankami dostaje się do domku.