Dawno nigdzie nie byłem także postanowiłem w końcu ruszyć 4 litery. Na Jamnej pojawiła się nowa skrzynka GC, także motywacja i kierunek już ustalony. Wyjeżdżam zaraz po obiedzie, pogoda taka sobie ale jedzie się fajnie. W jednym miejscu przed Jamną dwa wielkie psy blokują przejazd, po kilku minutach ujadania jakoś udaje się je wyminąć.. ehh to jest to czego najbardziej nie lubię w takich zadupiach bo jeździ się po nich świetnie gdyby nie te psy. Na Jamnej skrzynka szybko znaleziona ale i pierwszy deszcze. Ale przechodzi i jadę pod bacówkę, tam rozlało się na dobre. Czekam dobre 20 minut i coś zelżyło, znajduję drugą skrzynkę i wracam do domu czarnym szlakiem. Deszcz ciągle leje, przechodzą fale z ulewnym deszczem. Jedną przeczekuje pod sklepem na Polichtch, siedzę tam ponad pół godziny aż coś zelżyło i już w deszczu wracam do domu cały przemoknięty.
Czas nadrobić trochę zaległości w blogu i coś więcej pojeździć. Drugiego wrzesnia jeździłem coś z braciakiem po pogórzu, w obserwatorium budynek kończony a radioteleskop dalej drugi nieposkładany. Znaleziona druga droga dojazdowa do obserwatorium z wylotem koło tartaku w Rzepienniku. Potem jeszcze na Cisie na śliwki, gdzie łapie nas deszcz i powrót do domu.
W lutym byliśmy z Bulcią w Hiszpanii i tam spaliśmy jedną noc u hiszpanów z warmshowers. Bardzo nam się podobało, ludzie fajni pokazali nam jak żyją w Hiszpani i dużo opowiedzieli. Pomogli też z organizacją wyjazdu, dali wiele cennych wskazówek. Po powrocie do Polskie dalej utrzymywaliśmy kontakt, pisaliśmy maile aż w końcu zdecydowali się przyjechać na wakacje do Polski. Weekend spędzili u mnie, mieliśmy mała wycieczkę rowerową do Skamieniałego Miasta przy okazji zahaczając o dożynki w Ciężkowicach. Bardzo się im u nas podobało, pojechali też porowerować na przełom Dunajca przez Pieniny, poszli w Tatry i zwiedzili Kraków. Oby więcej takich znajomych z różnych części świata!
Stary odmówił posłuszeństwa także wymieniona kaseta, łańcuch ( teraz będę próbować jeździć na 2, zmieniać co ileś tam km) oraz blaty 44 i 32 w korbie. Całość przejeździła około 8134km, nie mam odniesienia to nie wiem czy to dużo :)