Do Tarnowa pozałatwiać pewne sprawy, niestety musiałem jechać ubrany nie rowerowo, w jeansach się kiepsko jechało. S powrotem pod mega wiatr. Pod koniec trasy brakło mi prądu w telefonie i endomondo zapisał trasę ale nie policzył przewyższenia, a głównie po to go włączam... Po drodze kilka keszy, w tym jeden koło starego dworku Sanguszków w Radlnej.
Przejażdżka z braciakiem do Biecza, w miarę dobre tempo. Zainstalowałem sobie endomondo i bardzo sobie na razie chwale, będę mógł sczytywać przewyższenie bez konieczności ręcznego wprowadzania tras na bikemap. W drodze powrotnej odnalezione dwie skrzynki GC w Rożnowicach.
Dziś przejażdżka do skrzynki gc na Lubince związanej z Akcją Maślana. Jeździ się świetnie gdy jesień na całego i świeci słońce. Chociaż postraszyło trochę na Lubince bo grzmiało, potem padało ale to już jak wróciliśmy do domu. Trasa przez Chojnik, Gromnik, czarnym rowerowym na Wał i z Wału zielonym pieszym na Lubinkę, powrót drogami przez Lichwin.
Wypad na Liwocz pasmem brzanki. Najpierw wjazd asfaltem pod bacówkę na Brzance i potem żółtym szlakiem wzdłuż pasma aż do Rysowanego Kamienia gdzie trochę pokręciłem się po lesie za skrzynkami GC. Musiałem nawet przenosić rower na jarem potoku, bo w ogóle ciężko było iść a co dopiero jechać. Za to odwiedziłem Nagórze i wychodnie skalną o której istnieniu nie miałem pojęcia. Potem powrót na żółty szlak i podjazd pod sam Liwocz. Forma kiepska także w dwóch miejscach musiałem podprowadzić bo nie dało rady wyjechać. Chwile na podziwianie widoków, strasznie wiało także spadam stamtąd szybko bo już mi zimno. Powrót cały czas żółtym szlakiem aż do polany Morgi gdzie skręcam na czarny i zjeżdżam do Lubaszowej. Stąd Zabielem do Siedlisk i potem za główną do domu. Oj dawno się tak nie wymordowałem jak dziś, już czułem że niedługo będą skurcze mięsni ale jakoś się obyło bez. Ale jazda wspaniała, frajda zarąbista tak poszaleć po lasach i górkach.
Dawno nigdzie nie byłem także postanowiłem w końcu ruszyć 4 litery. Na Jamnej pojawiła się nowa skrzynka GC, także motywacja i kierunek już ustalony. Wyjeżdżam zaraz po obiedzie, pogoda taka sobie ale jedzie się fajnie. W jednym miejscu przed Jamną dwa wielkie psy blokują przejazd, po kilku minutach ujadania jakoś udaje się je wyminąć.. ehh to jest to czego najbardziej nie lubię w takich zadupiach bo jeździ się po nich świetnie gdyby nie te psy. Na Jamnej skrzynka szybko znaleziona ale i pierwszy deszcze. Ale przechodzi i jadę pod bacówkę, tam rozlało się na dobre. Czekam dobre 20 minut i coś zelżyło, znajduję drugą skrzynkę i wracam do domu czarnym szlakiem. Deszcz ciągle leje, przechodzą fale z ulewnym deszczem. Jedną przeczekuje pod sklepem na Polichtch, siedzę tam ponad pół godziny aż coś zelżyło i już w deszczu wracam do domu cały przemoknięty.
Dziś wycieczka którą już dawno miałem w głowie, mianowicie głębsza penetracja Lasów Radłowskich. Auto zostawiam pod kościołem w Wojniczu i dalej już rowerem, najpierw za trasą Cyklokarpat a potem odbijam na północ, dojeżdżam do autostrady. Linie kolejowa widać robią całkiem od nowa, może pen dolino będzie tędy pomykać ;). Za wiaduktem skręcam w lewo bo na wprost zagrodzone i informacja że poligon ?? W obrębie Lasów Radłowskich mam kilka skrzynek GC do znalezienia. Chce też dziś wyjeździć ponad 100km w terenie. Także zwiedzam Lasy Radłowskie dość dokładnie, odwiedziłem kilka jezior, kilka żwirowni na północ zapuściłem się aż pod Jadowniki Mokre, przeszło mi przez myśl żeby jechać nad Wisłę ale nie miałem mapy i pogoda była nie pewna. Wracając do Wojnicza złapał mnie deszcz, na szczęście nie jakiś straszny. Tereny bardzo fajne, fajnie przysiąśc tak nad brzegiem ejziorka. Tylko jazda na rowerze po takim terenie na dłuższa mete bardzo nudna, dobrze że meiszkam bardziej na południe na pogórzu.
Krótki wypad zmotywowany nieznalezioną jeszcze przez nikogo skrzynką GC koło skały wieprzek. Trasa koło białej do Cięzkowic, potem przebitka na Kąśną i do góry koło gospodarstwa agroturystycznego Jarenka aż do samej góry na wieprzka. Tam dłuższa chwila na szukanie skrzynki i podziwianie widoków z "zadka" wieprzka. Bardzo fajna skrzynka domowej roboty, trudno takie coś wyczaić w lesie. Podczas szukania o mało nie włożyłem reki do dziury ze szczurem... oj bolałoby jakby mnie upierdzielił.