Dziś powrót z pracy w mega wietrzysku, miejscami przy bocznych podmuchach potrafiło przestawić z metr, jak miałem pod wiatr to walka o utrzymanie się na rowerze i ledwo jechałem. Ostatnie 2kmy z wiatrem, na leciutko ponad 35 km/h :)
Zapowiadała się wolna sobota, więc niewiele myśląc porobiłem wszystko co musiałem w piątek i pobudka w sobotę o 6:30. Małe śniadanko i w drogę! W planie na dziś Maślana Góra.
W ubiegłym roku miałem cichą nadzieję tam się wdrapać, ale tak zeszło że nie dałem rady. Za to dzisiaj nadrobiłem zaległości. W ogóle tak jakoś wyszła mi rekordowa sobota. Najwyżej wjechałem, życiówka kmów, na pewno najwięcej podjazdów w ciągu dnia chociaż tego nie mam jak mierzyć no i prawdopodobnie najwięcej czasu w siodełku. Ale jak zwykle w Gorlicach kiepskie jedzonko ;) Znalazłem tam dziś inną pizzerię, zamówiłem na ostro z szynką, pieczarkami i innymi dodatkami. W miarę smaczna, cieplutka tylko że znalazłem w niej pokaźnych rozmiarów kawałek…. mortadeli O.o. Ja nie wiem może u nich to jest szynka ;P Po zjeździe z Maślanej pojechałem jeszcze asfalcikiem w Beskid niski. Do Sękowej i kawałek dalej do Ropicy Górnej poszukać keszy. Powrót sobie zafundowałem znowu przez górki. Trochę chyba przesadziłem bo pod ostatnie podjazdy to już ledwo kręciłem :P No ale w sumie dziś dorzuciłem ładnych kilka pagórków do mojej kolekcji: Maślana Góra – 753 m n.p.m. Zielona Góra – 690 m n.p.m. Jelenia Góra – 684 m n.p.m. Bucze – 585 m n.p.m. Najwięcej rowerzystów spotkałem w Beskidzie Niskim, bardzo fajne tam tereny żeby pojeździć, muszę częściej się wybierać w tamte strony.
Powrót z pracy przez góreczki, po drodze piękne widokowe miejsce na pogórza i dolinie białej, miodzio przy takiej pogodzie. Powoli składam mój stary rower. Wczoraj przejechałem "tempem" ramę i w końcu widać że jest czarna :D Kilka drobnych malowań typu kierownica, sztyca itp. Zamówiłem dziś linki i pancerze. Będzie to taki sprzęt do jazdy do sklepu i może do pracy jeśli będzie wystarczająco solidny.
Coraz większa różnica temperatur, rano jak jadę to przymrozek a jak wracam to chce zagotować :D Ale to dobrze że coraz cieplej. Temperatury licznik mi pokazuje chyba jakieś z kosmosu trochę, wydaje mi się że nie jest za dokładny.
Nie czułem się za dobrze w pt i sb więc dziś miała być spokojna wycieczka. Upatrzyłem sobie 3 skrzyneczki z GC w Ryglicach i tam pojechałem. Na oko coś koło 15km w jedną stronę więc na niedzielne popołudnie to luzik. Wybrałem drogę „do prosta” więc jednak luziku nie było. 3 razy wjeżdżałem na górki ponad 500 m n p i 2 razy na ponad 400, zjeżdżając pomiędzy nimi do dolin. Także te przewyższenia dały mi w kość. Pogoda super tylko zimny wiatr. Za to widoki przepiękne bo przejrzystość powietrza bardzo dobra. Spotkałem w sumie 3 rowerzystów w lasach więc nie jest źle. Skrzyneczki odnalezione sprawnie i przyjemnie. Podczas powrotnego podjazdu na Brzankę straszne błoto, lepiej się jechało z boku na przełaj niż „drogą”. Wycieczka udana, poćwiczyłem podjazdy