Standardowo plus pechowo. Całe przedpołudnie ładna pogoda, jadę do pracy zaczyna mżyć, jestem z kilometr od celu ulewa :/ zaniesione wszędzie do tego nie miałem zbytnio czasu żeby przeczekać i się nie spóźnić wiec dojechałem i trochę mi się zmokło. Po jakiejś godzince ładnie się przejaśniło i potem pięknie wypogodziło. Powrót przy księżycu i gwiazdach z pięknymi mgłami koło rzeki. Widoczki nocne miodzio.
Brak czasu na jakąkolwiek inna jazdę niż dojazd do pracy, ponieważ pracuję po 10godzin i do tego mam projekty do roboty na studia. W weekendy za to jadę na uczelnie i kółko się zamyka. Aż szkoda takiej jesieni...
Wróciłem dziś jednak z uczelni na noc do domu, więc była okazja się przejechać. Piękny zachód słońca, dobra widoczność, jechałem po górkach więc szybko mi się kąt widzenia zmieniał a razem z nim kolory nieba, coś pięknego. Szkoda że nie wziąłem aparatu. Do Ciężkowic przez górki.
Pogoda wręcz wymarzona jak na końcówkę października. Nic tylko wsiadać i jechać. Jedynie szkoda że tak wcześnie zachodzi słońce po tym przestawieniu czasu, a ja miałem słabiutkie baterie w lampkach i nie chciałem ryzykować powrotu bez oświetlenia, tym bardziej że taki ruch w te święta. Tak czy inaczej wycieczka bardzo udana po terenach gdzie mnie jeszcze nie było, chociaż są tak blisko i takie fajne ;) Widzę że jeszcze wiele rzeczy jest do odkrycia na pogórzach :)