Korzystając z pięknej listopadowej pogody wybrałem się w przejażdżkę na borówki ;) Są to skały w Żurowej, na górce o tej samej nazwie gęsto porośniętej ów borówkami. W skałkach poprowadzonych jest kilka dróg wspinaczkowych, gdy się tam kręciłem przyjechało akurat dwóch amatorów wspinaczki ale zanim zaczęli rozkładać cały szpej to zwątpiłem pi pojechałem dalej. Trochę zmarzłem w nogi, ale nie przypuszczałbym że będę jeszcze śmigał w listopadzie :) Tereny jak to w mojej okolicy pagórkowate więc prędkość adekwatna :)
Wróciłem dziś jednak z uczelni na noc do domu, więc była okazja się przejechać. Piękny zachód słońca, dobra widoczność, jechałem po górkach więc szybko mi się kąt widzenia zmieniał a razem z nim kolory nieba, coś pięknego. Szkoda że nie wziąłem aparatu. Do Ciężkowic przez górki.
Pogoda wręcz wymarzona jak na końcówkę października. Nic tylko wsiadać i jechać. Jedynie szkoda że tak wcześnie zachodzi słońce po tym przestawieniu czasu, a ja miałem słabiutkie baterie w lampkach i nie chciałem ryzykować powrotu bez oświetlenia, tym bardziej że taki ruch w te święta. Tak czy inaczej wycieczka bardzo udana po terenach gdzie mnie jeszcze nie było, chociaż są tak blisko i takie fajne ;) Widzę że jeszcze wiele rzeczy jest do odkrycia na pogórzach :)
Tak mnie naszło po pracy żeby w końcu wyskoczyć na rower. Ostatnio mało jeżdżę, do pracy jadę autem bo zimno, poza tym mamy teraz sezon w pracy i pracuję intensywnie po 10 godzin więc po prostu się nie chce ;)
Miało być spokojne poszwendanie się po lesie aby zobaczyć jesień, a wyszło kręcenie po nowych leśnych ścieżkach, ucieczka przed psem przez zradlone pole, górki, masa błota i na koniec kapeć a ja bez dętki. Na szczęście wtedy już wracałem więc tylko jakiś kilometr na piechty ;) Rower po przejeździe przez pole zwiększył wagę dwukrotnie, opony urosły gdzieś do 5.0 :P Ale tego mi trzeba było, dużo lepiej się czułem po wyszaleniu się w terenie :)
Po obiedzie skoczyłem na małą przejażdżkę, bardzo fajna pogoda tylko trochę wiało zimnym wiatrem. Do tego coś mi się licznik s przestawiał podczas jazdy i statystyki przybliżone.
Już ponad tydzień nie jeździłem, niestety ale nie do końca było jak bo byłem chory, do tego przygotowywałem się na spacerek na Rysy, gdy złapało mnie gardełko. Dlatego też chciałem wydobrzeć przed ubiegłym weekendem i nie jeździłem. Niestety nie udało się, koniec końców na Rysy poszedłem ale trochę schorowany i załatwiłem się już całkiem ;) Ale warto było, przeżycie i widoki niezapomniane, szkoda tylko że nie bardzo jest tam jak wjechać na rowerku :P W niedziele nie mogłem wcale mówić ;P Powoli wyzdrowiałem i myśle że jak pogoda pozwoli to jutro wracam na rower! Poniżej kilka fotek z wycieczki na Rysy, więcej tutaj.
Krótka wycieczka w piękne okoliczne tereny. W lesie spotkałem zagubionego i lekko podpitego grzybiarza, wyprowadziłem go na szlak w kierunku cywilizacji ;)