Z samego rana wybrałem się na pogórzańskie szlaki. Zaniesione niebo było od rana, jednak dopiero coś około 11 zaczęło padać. Złapało mnie w Bukowcu, postanowiłem jednak dojechać na bacówkę na Jamnej i dopiero tam przeczekałem chmurę. Ogrzałem się herbatką z rumem po czym wróciłem do domku jednak już w deszczu. Przemokłem cały ale banan na twarzy był bo dużo fajnego jeżdżenia w terenie. Ja i rower caluuuśki w błocie ;)
Promieniowanie radioaktywne z Japonii spowodowało nagłą ewolucję leśnych mrówek. Otóż budują już obronne piramidy! Niedługą przejmą kontrolę nad światem !
Dziś jazda po okolicznej Nosalowej, podjazdy i zjazdy z każdej możliwej strony. Poznałem wiele nowych fajnych ścieżek i dróżek. Kilometrów malutko za to mocno owocne. Tak niedaleko a już miejscami czuć klimaty beskidzkie.Jak dobrze mieszkać na pogórzu :)
Testowałem wyremontowanego arkusa. Ogólnie nie jest źle, jeszcze tylko kilka drobiazgów takich jak wycentrowanie przedniego kółka i będzie git. Na slickach 1,75 to jednak szybsza jazda po asfalcie niż na terenowych schwalbe.
PS Nawet nie wiedziałem a stuknęło mi właśnie 1000km w tym sezonie ;)
Wyrobiłem się w miarę szybko ze święceniem jajek i myciem blaszaka więc zostało trochę czasu na rower. Miałem ochotę pojeździć w terenie więc bez zastanowienia wybór padł na Brzankę. Niedaleko, ciekawie, dużo możliwości podjazdów i zjazdów. Najpierw na Nosalową skąd kawałek żółtym szlakiem rowerowym, po czym odbijam w skrót i podjeżdżam czarnym pod klasztor redemptorystów. Krótki odpoczynek i dalej na brzankę grzbietem pogórza. Cisza i spokój w lasach. Tylko koło wieży widokowej kilka osób. Próbując zjechać ze szczytu trudniejszą ścieżką ewakuacja przez kierownice i pokrzywiłem pedała. Jak tak dalej pójdzie to długo nie wytrzymają chociaż kupione nowe w tym roku. Powrót żółtym szlakiem, przez wieczną jesień. Jest tam kilka odcinków co jeszcze nigdy nie udało mi się zjechać. Boję się zjeżdżać po czymś bardzo stromym gdy nie widać co jest pod spodem a na wierzchu mieszanka liści, kijków i kamieni po same ośki ;)
Tak się złożyło że cały tydzień nie jeździłem na rowerze a w weekend jadę na studia i ani tyle nie będę mieć czasu. Także dziś po pracy szybciutko na chwilkę na rower na ile mi czas pozwolił.
Niedziela zapowiadała się wolna jednak pogoda taka sobie. Zjazdłem obiad i dopadła mnie myśl że jednak nie mogę zmarnować niedzieli przed kompem :D Szybki rzut oka na mapę oraz mapkę skrzynek z GC i ruszam wprost pod silny wiatr :D Cel to baszta w Czchowie. Ogólnie wycieczka spoko jednak wiatr dawał o sobie znać. Trasa w skrócie:Golanka>Gromnik>Brzozowa>Faściszowa>Zakliczyn>Wesołów>Piski Dróżków>Czchów>Jurków>Melsztyn>Zakliczyn>Gromnik>Golanka
Kesz znaleziony bezproblemowo. Zdjęcie kiepskiej jakości bo jechałem na lekko bez aparatu tylko z komórką.
Nie czułem się za dobrze w pt i sb więc dziś miała być spokojna wycieczka. Upatrzyłem sobie 3 skrzyneczki z GC w Ryglicach i tam pojechałem. Na oko coś koło 15km w jedną stronę więc na niedzielne popołudnie to luzik. Wybrałem drogę „do prosta” więc jednak luziku nie było. 3 razy wjeżdżałem na górki ponad 500 m n p i 2 razy na ponad 400, zjeżdżając pomiędzy nimi do dolin. Także te przewyższenia dały mi w kość. Pogoda super tylko zimny wiatr. Za to widoki przepiękne bo przejrzystość powietrza bardzo dobra. Spotkałem w sumie 3 rowerzystów w lasach więc nie jest źle. Skrzyneczki odnalezione sprawnie i przyjemnie. Podczas powrotnego podjazdu na Brzankę straszne błoto, lepiej się jechało z boku na przełaj niż „drogą”. Wycieczka udana, poćwiczyłem podjazdy
Krótka pętelka. Kiepski czas bo psychiki ścigacza to ja nie mam :P Wymiękłem na pierwszym podjedzie i stwierdziłem że po co się męczyć :P Ale gdy już byłem na górze to stwierdziłem jednak, że zmierzę czas i porównam z zeszłorocznymi. Punkt wyjściowy lepszy niż w tamtym roku ale do najlepszego przejazdu to strata aż 4min na tak krótkim odcinku.
Dziś zapowiadali piękną pogodę więc postanowiłem coś więcej pokręcić. Koniec końców aż tak pięknie nie było, ale cieplutko. Pojechałem na Jamną, potem na Bukowiec do rezerwatu Diable Skały. Cieszy że coraz więcej rowerzystów a i turystów na szlakach już nie brakuje. Oby tak dalej :D Pozdrowienie dla dwóch rowerzystów i ich koleżanki spotkanych na jamnej i bukowcu ;)