Co prawda sezon na borówki już dawno się skończył ale wyskoczyłem sobie na wielką borówe, mianowicie na wychodnie skalna w Żurower. Jest to bardzo okazała skała na której poprowadzono kilka dróg wspinaczkowych, naprawdę są ciekawe odcinki. Trasa trochę na około bo najpierw spod domu na cisie, potem przez Lubaszowa do Tuchowa. Tutaj chwila przerwy na pozałatwianie kilku spraw i dalej pod stromy podjazd ulicą Partyzantów. Na tamtym wzgórzu pierwsza skrzynka GC - na cmentarzu wojskowym, znaleziona dość sprawnie. Potem zjeżdżam do Uniszowej i jae dalej do Ryglic. Z Ryglic podjazd pod Gilową Górę i przebijam się na drugą stronę pasma brzanki do Żurowej. Tutaj przystanek przy skałach "Borówką", znaleziona kolejna skrzynka i zwiedzone po raz kolejny fajne skały, trze baby kiedyś popróbować się tutaj powspinać. Potem do Olszyn gdzie dwie kolejne skrzyneczki a następnie do domu przez Rzepiennik Suchy.
Niedzielna popołudniowa przejażdżka. Strasznie wiało momentami zatrzymywało na górkach w miejscu. Na szczęście ciepło. Najpierw szlakiem nad Białą do Ciężkowic, potem na wieżę widokową w Bruśniku. Następnie na górkę pod starą lipę i zjazd do Lipnicy Wielkie. Stąd już prawie całkiem płasko aż do domu przez Jeżów ( popadający w ruinę dworek), Bobową i Cięzkowice.
Do Tarnowa pozałatwiać pewne sprawy, niestety musiałem jechać ubrany nie rowerowo, w jeansach się kiepsko jechało. S powrotem pod mega wiatr. Pod koniec trasy brakło mi prądu w telefonie i endomondo zapisał trasę ale nie policzył przewyższenia, a głównie po to go włączam... Po drodze kilka keszy, w tym jeden koło starego dworku Sanguszków w Radlnej.