W nocy przechodziły burze wiec podjechałem z powrotem kawałek autem do chojnika, po czym spadł mi łańcuch i się przy klinował, więc mi zeszło chwile go założyć, to prawie się wtedy rozlało :P
Przez Wał i Jurasówke. Podczas podjazdu pod Wał, w lesie zostałem zaatakowany przez niezliczone siły wroga, wybijałem ile się dało ale ciągle napływały posiłki, musiałem uciekać z lasu ile sił w nogach, dopiero za lasem wybiłem do reszty wszystkie bąki. Normalnie w życiu tyle naraz nie widziałem, ciągnął się za mną cały rój. Kmy do pracy plus wycieczka popołudniowa.
A no dużo, obydwu tych rzeczy można używać do tarasowania drogi przez zarośla, krzaki, trawy itp ;) Raz nawet mnie "ostrężyna" za głowę złapała bo za nisko rosła i się wbiła, na szczęście na tyle mocno utkwiła w głowie że się urwała a moja skóra nie puściła ;P Jednak trzeba będzie niedługo pomyśleć o kasku ;) kmy z pracy plus wypad w pobliskie chaszcze, krzaki i laski ;) W promieniu kilka km mam takie górki że ciężko wypchać, nie wiedziałem nawet że takie coś tu jest :P Ale jak się dawniej po drogach tylko jeździło a tu całą frajda ukryta po lasach :D Odkryłem też nowy rodzaj muszek, lecą przed oczami równo zemną, po czym się zatrzymują i buch w oko, i tak kilka razy aż tego nie zabije, normalnie jakieś kamikadze, a upierdliwe że hoho. 28km w ciągu godziny i 10 min a reszta mordowanie dziewiczego terenu :P